Strona główna

Wyjazdy
 »   górskie
        → Polska powrót
        → Słowacja
        → Czechy
 »  krajoznawcze
 »  rowerowe












Inne wyjazdy z Gorców


Zima w Gorcach
22 - 24 II 2008




Z Koninek do Rabki
19 IX 2010




Wiosenne krokusy
w Gorcach
2 IV 2011















WyjazdyWyjazdy górskiePolskaGorcePożegnanie wakacji


Gorczańsko - Wyspowe
pożegnanie wakacji.
3-4 IX 2011
Dzień 1

→ Zobacz trasę na pełnym ekranie

Dzień 2

→ Zobacz trasę na pełnym ekranie


       Pierwszy weekend września zapowiadał się wyjątkowo ciepło. Wakacje minęły, czas było wrócić do codziennych obowiązków i odliczać dni do kolejnego urlopu, ale w ramach pożegnania dwumiesięcznej laby postanowiliśmy po dłuższej nieobecności dowiedzieć się, czy w Gorcach jest jeszcze lato, czy już nadchodzą jesienne klimaty. Miasto nie chciało nas jednak wypuścić ze swoich objęć i kolejne dwa autobusy w kierunku gór albo się nam nie zatrzymały na przystanku, albo nie mogły nas zabrać z powodu braku miejsc. Sytuacja zaczęła się robić nerwowa, bo w Nowym Targu mieliśmy niewiele czasu na przesiadkę do Łopusznej. Na szczęście czekający razem z nami na przystanku górołaz wreszcie stracił cierpliwość i zamiast jechać autobusem, wrócił po swój samochód (woli tak nie jeździć, by nie być uzależnionym od auta) i zabrał nas ze sobą po zrzutce na paliwo. I bardzo dobrze się stało, bo na miejscu okazało się, że internetowy rozkład jazdy nie ma odbicia w rzeczywistości i autobus na Łopuszną odjechał wcześniej.
       W Łopusznej zwiedziliśmy drewniany kościół. Akurat kończyła się msza i tym razem udało nam się wejść do środka. Potem czekało nas trochę nużącego asfaltowania, choć przy okazji zobaczyliśmy sobie miejscowość z paroma drewnianymi domami, Tischnerówką i ośrodkiem hodowli pstrąga. Na rozwidleniu szlaków wybraliśmy czarne znaki, by zobaczyć Pucołowski Stawek. Obecnie jest on całkowicie zarośnięty, ale okolica jest bardzo ładna, a z łąki obok stawku rozciąga się przyjemna panorama na tę część Beskidu. Mimo że widoki były mocno zamglone, ciepło i piękna pogoda sprawiały, że maszerowało nam się świetnie przez kolejne szczyty i malownicze gorczańskie polany. Pod Turbaczem zrobiliśmy sobie przerwę obiadową, a potem ruszyliśmy na Kudłoń i dalej w stronę Rzek. Piękny to szlak, na który już dawno chciałam się wybrać.
       Po dotarciu na przełęcz Przysłop dalszy odcinek, już w Beskidzie Wyspowym, był szlakiem na dobicie. Zaplanowaliśmy sobie jednak nocleg w szałasie na Jasieniu, gdzie w końcu dotarliśmy po zachodzie słońca. I tu niestety umarły śmiercią tragiczną moje wyobrażenia o ludziach śpiących w takich miejscach. Trafiliśmy na tłum i ludzi, którzy przyjechali tu na noc, żeby zwyczajnie się schlać. Głupie pijackie gadki przemilczę, ale nie zdzierżyłam, gdy w ramach kołysanki przez kilka godzin miałam wycie i wątpliwej jakości żarty jakiegoś podpitego chama. Miarą tamtejszego towarzystwa może być fakt, że jednemu z kolesi nocą nie chciało się wyjść z szałasu za potrzebą i sikał wprost na klepisko. Rano, po kiepsko przespanej nocy (dodatkowo było tak ciasno, że spaliśmy niemal jak sardynki) szybko zwinęliśmy się na polanę na Jasieniu, by w spokoju zjeść śniadanie i pocieszyć się piękną okolicą. Cieszenie się oczywiście urozmaicane było wyciem motorów i quadów, których kilka pojawiło się na polanie. Na szczęście nie zepsuło nam to nastrojów i ruszyliśmy kilkugodzinnym zejściem w stronę Mszany Dolnej. Lubię takie rzadko uczęszczane, widokowe szlaki, na których traci się stopniowo wysokość, by zejść wreszcie wśród pól i łąk do miejscowości. Choć ostatni fragment znów wiódł asfaltem, odbiliśmy to sobie lodami w Mszanie, a w nagrodę w niecałe 10 minut pojawił się autobus, który zawiózł nas do domu.



Trasa:
   Łopuszna kościół - Łopuszna rozejście szlaków
      Łopuszna rozejście szlaków - Pucołowski Stawek - Kiczora - Turbacz
   Turbacz - przeł. Borek - Kudłoń - Gorc Troszacki - Polana Podskały - Przeł. Przysłop - Jasień
   Jasień - Ostra - Mszana Dolna