Gruzja 2008
Dojazd
Relacja
Uczestnicy
Podsumowanie


Trekking - informacje
Informacje praktyczne
Co warto zobaczyć
Ludzie, obyczaje, kuchnia


Strona główna




Gruzja 2008Ludzie, obyczaje, kuchnia




Poniżej kilka subiektywnych spostrzeżeń dotyczących Gruzinów i kultury gruzińskiej, które wynieśliśmy po naszym wyjeździe.


Gruzini słyną ze swej gościnności. Często dzielą się z gośćmi tym, co mają - dachem nad głową, jedzeniem, a przede wszystkim winem i cza-czą - gruzińską wódką z winogron. Wielokrotnie byliśmy zapraszani przez nich do wspólnego biesiadowania. Dla nich, jak mówili, nie jest ważna narodowość; każdy jest dla nich człowiekiem i bratem.

Gruzini uwielbiają biesiadować i bawić się. Służy temu uczta zwana suprą. Ważną rolę pełnią w tym czasie toasty i Tamada będący kimś na kształt przewodnika, który nadaje ton całej biesiadzie. To on "nadzoruje" jej przebieg, rozpoczyna toast i wskazuje kolejne osoby, które mogą je wznosić. Toasty mają oczywiście swoją hierarchię wartości - najpierw wznosi się je za sprawy najważniejsze - ojczyznę, rodzinę, wspólne spotkanie, piękną przyrodę itp. Często toasty trwają bardzo długo, kończą się zaś słowem: "gaumardżos", po którym można wychylić kieliszek - najlepiej do dna. Obowiązkiem jest więc czekanie aż do końca wznoszonych toastów, które niekiedy trwają bardzo długo.

Tamada, który sprawuje władzę przy stole, jest zazwyczaj osobą godną, obdarzoną pewnym talentem oratorskim, darzoną szacunkiem przez pozostałych. Jeśli uzna, że ktoś wypił już za dużo, sugeruje mu odejście od stołu. Zdarza się to niezwykle rzadko, bo przerwy między toastami trwają dość długo, a urozmaicane są rozmowami i jedzeniem, od którego uginają się stoły. Słyszeliśmy też, że jeśli przy stole znajduje się kobieta, jako jedyna może siedzieć w trakcie toastu. Pozostali, szczególnie przy ważnym toaście, powinni stać.

Nawet jeśli nie trafimy na ucztę, zawsze możemy zostać zaproszeni do domu na kieliszek wina czy posiłek. Zdarza się też, że gospodarz zaproponuje nam nocleg u siebie. W trakcie naszego pobytu w Gruzji często spotykaliśmy się z takimi przejawami życzliwości.

Niektóre z poglądów Gruzinów mogą się nam jednak wydać zaskakujące. Często z nostalgią wspominają czasy komunizmu i Stalina. Jeden ze spotkanych przez nas Gruzinów chwalił Dzierżyńskiego, a na nasze uwagi, że był to człowiek, który mordował innych, odpowiadał, że zabijał tych, których należało zabić. Stalin był natomiast chwalony przez pasterzy w górach za to, że kazał uzbroić ich przeciwko Czeczenom, którzy porywali stada. O niejednoznacznej ocenie Stalina świadczy przecież monumentalne muzeum w Gori - miejscu jego narodzenia.

W trakcie naszego pobytu w Gruzji mieliśmy okazję uczestniczyć w uczcie weselnej w jednej z wiosek w Chewsuretii. W wielkim, specjalnie w tym celu rozłożonym namiocie, centralne miejsce przypadało parze młodej. Przy ułożonych stołach zastawionych smakołykami i domowym piwem i winem siedzieli biesiadnicy, a obok grająca kapela. Obowiązkowe były oczywiście toasty i tańce - niekoniecznie koedukacyjne

W górach, w Tuszetii, zetknęliśmy się natomiast ze starymi wierzeniami. Z braku cerkwi w pobliżu każdej wioski znajdują się święte miejsca, koło których nie można przechodzić kobietom. W święta odbywają się tam uroczystości połączone z rytualnym zabiciem zwierzęcia i zakończone wspólnym biesiadowaniem.

W Swanetii natomiast ludzie żyją nadal na kształt wspólnot rodowych i mają coś na kształt rady starszych, która rozstrzyga lokalne problemy. Jeśli pojawia się tu ktoś z zewnątrz i nocuje u jednego z mieszkańców bądź powołuje się na niego, niejako automatycznie przechodzi pod jego opiekę. Dlatego też niektórzy zalecają wjazd do Swanetii z lokalnym przewodnikiem.

Charakterystycznym nakryciem głowy Gruzinów są czapki pochodzące z Chewsuretii, Są różnorako ozdabiane, najczęstszym motywem jest natomiast krzyż.