Gruzja 2008
Dojazd
Relacja
Uczestnicy
Podsumowanie


Trekking - informacje
        → Lagodeski Park N.
        → Kaukaz
        → Góry Pontyjskie
Informacje praktyczne
Co warto zobaczyć
Ludzie, obyczaje, kuchnia


Strona główna




Gruzja 2008Trekking - informacje




Lagodeski Park Narodowy


       Lagodeski Park Narodowy znajduje się we wschodniej części kraju, przy granicy z Azerbejdżanem. Punktem wyjścia w góry jest miasto Lagodechi, w którym znajduje się siedziba parku i miejsca noclegowe (możliwość rozbicia namiotu za kilka lari na terenie siedziby parku lub kwatery prywatne w miasteczku) oraz punkt informacji. Tam można otrzymać mapę parku, wynająć przewodnika (35 lari na dzień) i konie na dłuższe wycieczki.

Do wyboru są cztery trasy:

•       Małe Wodospady
Długość: 7 km. Dojście od siedziby parku. Kilkugodzinny spacer, który można odbyć bez przewodnika.


•       Wielkie Wodospady
Długość: 8 km. Dojazd taksówką do miejscowości Gurgeniani, skąd rozpoczyna się szlak do wielkiego wodospadu. Na przejście można wynająć przewodnika lub dojść samodzielnie wzdłuż strumienia.


•       Twierdza Macha
Długość: 3 km. Trzygodzinna wycieczka do twierdzy i ruin kościoła. Początek szlaku w Matsimi, dokąd dojeżdża się z Lagodechi.


•       Jezioro Sali Klde na granicy z Dagestanem
Długość: około 50 km. Czas przejścia: 3 dni. Wynajęcie przewodnika to koszt 35 lari na dzień. Można również wynająć konie do niesienia bagażu, nie jest to jednak konieczne, bo w góry bierze się tylko część rzeczy (resztę można zostawić na kwaterze; jeśli nocuje się pod namiotem w siedzibie parku, plecaki z resztą rzeczy można pozostawić w biurze). Pierwszego dnia dociera się do Meteo, gdzie rezydują randżersi. Nocuje się w małym domku na metalowych łóżkach. Drugi dzień zajmuje dojście nad jezioro i powrót do Meteo. Po drodze mija się obóz pograniczników, należy mieć więc ze sobą paszport. Trzeciego dnia schodzi się koło południa do Lagodechi. Randżersi zapraszają turystów na posiłki i alkohol. Uwaga! Należy ubrać długie spodnie, gdyż istnieje ryzyko poparzenia roślinami, które pozostawiają po sobie pęcherze i blizny na skórze.







Trekking przez Kaukaz: Tuszetia i Chewsuretia


•       Trasa
Leczuri - Omalo - Szenako - Diklo - Czigo - Dartlo - Czeszo - Parsma - Girewi - Czontco - przeł. Atsunta - Ardoti - Muco - Szatili - Roszka - przeł. Roszka - Dżuta


•       Czas przejścia
Około 8 dni; krócej (około 6 dni), jeśli pominie się Szenako, Diklo i Czigo. Między Diklo i Czigo a Darto nie ma drogi, więc niektórzy z Omalo ruszają najpierw do Szenako i Diklo, a po powrocie do Omalo idą już na właściwy trekking przez Dartlo. Ilość dni poświęconych na przejście zależy od różnych czynników: stanu drogi i pory dotarcia do Omalo, czasu oczekiwania na transport w Szatili, gościnności Gruzinów (nam trasa zajęła 10 dni, gdyż przyjmowaliśmy zaproszenia na rozmowę i małe co nieco, by lepiej poznać mieszkańców Tuszetii i generalnie nie śpieszyliśmy się).


•       Dojazd
Do Omalo można dostać się wyłącznie samochodem z napędem 4 na 4. Wyjeżdża się rano. Samochód (łada niwa) można wynająć w Leczuri, Pszaweli lub Alwani. Koszt: ok. 200 dolarów (aktualne ceny na forum kaukaskim w wątku "Tuszetia" i wątkach pokrewnych). Dojazd do tych wiosek - marszrutką z Telawi.


•       Dokumenty
Potrzebny jest oczywiście paszport i podobno jakieś pozwolenie z Tbilisi. My nie mieliśmy nawet biletów wstępu do parku, bo w Omalo nikt nie potrafił nam powiedzieć, gdzie jest jego siedziba. W Girevi należy zgłosić się do obozu pograniczników, którzy spisują paszporty i wydają "pozwolenie" na przejście. Nam dano zwykłą kartkę papieru, którą pokazaliśmy potem pogranicznikom mającym swój obóz w górach. Konsultowali się oni z bazą w Girewi i to wystarczyło. Byliśmy też kontrolowani także później, w Muco.


•       Mapy
Radzieckie graniówki z internetu, schematyczne, kolorowe mapki Tuszeckiego Parku Narodowego. Najlepiej jednak pytać miejscowych, a w górach - pasterzy, gdyż mapy są stare i niekiedy niedokładne. Trasa nie jest jednak skomplikowana orientacyjnie, niemal cały czas idzie się drogą lub wydeptaną ścieżką.
Mapy dostępne pod adresem poehali.org


•       Trekking
Tuszetia
Z Omalo można wyruszyć drogą bezpośrednio do Dartlo, z pominięciem Szenako, Diklo i Czigo. Aż do Girevi idzie się drogą szutrową lub ścieżką wzdłuż strumienia, mijając kolejne wioski z kamiennymi wieżami. Po przejściu Czontco, w miejscu, gdzie łączą się dwie rzeki, należy skręcić w dolinę w prawo, trawersując zbocza. Dalej trzeba kierować się w stronę obozu pograniczników (po przeciwnej stronie rzeki), którzy na pewno wypatrzą turystów i pokażą właściwą drogę. Prowadzi ona do strumienia i miejsca, gdzie wyryty jest na kamieniu napis exit. W tym miejscu należy przejść przez rwący strumień. Najlepiej zrobić to jak najwcześniej rano, gdyż potem strumień wzbiera wodą z topniejących w górach śniegów. Potem graniówki z netu nie na wiele się zdadzą, gdyż w odpowiednim miejscu trzeba skręcić i wyjść na polanę, gdzie najczęściej rozbijają się turyści. Pomocą służą pasterze, którzy wskażą drogę do niedalekiej już Atsunty. Można również wypatrywać śladów po koniach. Na przełęcz wychodzi się zakosami - ścieżki są wyraźne i prowadzą wśród łupków. W drugiej połowie lipca śniegu jest już niewiele, zazwyczaj w formie płatów, które można przejść bez problemu. Specjalistyczny sprzęt nie jest wymagany - nam wystarczyły kijki trekkingowe.

Chewsuretia
Zejście z Atsunty prowadzi łupkowatym, osuwającym się zboczem. Ścieżka jest jednak wyznaczona i nie potrzeba sprzętu, by nią zejść lub wyjść. Dalej droga prowadzi zboczami przypominającymi nasze Bieszczady. Gdy w dole doliny widoczne będą lepianki gospodarcze, należy szukać ścieżki, by zejść w dół. Jest ona niestety słabo widoczna i niekiedy niknie w trawach. Po zejściu na dół szutrowa droga prowadzi w kierunku Ardoti, Muco i Szatili. Tu można zakończyć trekking i próbować wydostać się do Barisacho, skąd w niektóre dni kursuje marszrutka do Tbilisi. W Szatili trzeba czekać na okazję lub wynająć samochód (za co miejscowi każą sobie słono płacić).

Dojście do Dżuty przez przeł. Roszkę
Z Szatili można górami przejść pod drogę na wieś Roszka (należy doliczyć kolejny dzień), można też tę trasę pokonać samochodem (nam udało się złapać okazję). Z drogi do wsi jest około 1-1,5 godziny marszu szutrową drogą pod górę. Ze wsi należy kierować się wzdłuż strumienia w stronę ostrego grzebienia po lewej stronie, a następnie wspiąć się na górę zbocza po prawej stronie. Najlepiej mieć ze sobą jakąś mapę, gdyż żaden opis nie będzie tu precyzyjny. Z przełęczy należy zejść na niższą przełączkę, a potem szukać dogodnych ścieżek do zejścia w dolinę. Stamtąd, wzdłuż strumienia i zboczy dociera się do Dżuty, gdzie można wynająć samochód do Kazbegi (wystarczy zapytać mieszkańców) lub iść pieszo drogą. Po drodze warto zatrzymać się w miejscowości Sno.


•       Noclegi
W Tuszetii działają tzw. homestays. Nocuje się u gospodarzy, w cenę wliczone jest śniadanie, można też zamówić inne posiłki. Nocleg kosztuje około 20 lari. Najdrożej jest w Szatili - nocleg w kamiennym domu przerobionym na hotelik kosztuje kilkadziesiąt dolarów. Jeśli planuje się trekking, ma się z pewnością namiot, który można rozbić bez problemu. Nam zdarzało się także spać na tarasach opuszczonych domów.


•       Jedzenie
W wioskach w Tuszetii nie ma sklepów. Od miejscowych można kupić tylko chleb, ser i mleko. Zapasy należy wziąć ze sobą - można zaopatrzyć się w nie w sklepach w Telawi. W miejscach noclegowych posiłek jest wliczony w cenę lub można go wykupić. Czasem można się załapać na posiłek z miejscowymi lub z pasterzami.
Z wodą w górach nie ma problemu (w wątku "Tuszetia" na forum kaukaskim szczegółowe informacje). Piliśmy wodę ze źródeł i nic nikomu nie było. Jeśli zostaniemy ugoszczeni przez pasterzy lub mieszkańców, prawdopodobnie poczęstują nas pyszną ziołową herbatą. Warto jej spróbować.


•       Obyczaje
W Tuszetii kobietom nie wolno przechodzić obok tzw. świętych miejsc. Należy je po prostu ominąć i wybrać inną drogę. Mieszkańcy są jednak bardzo sympatyczni i gościnni i często zapraszają do siebie i częstują tym, co mają.


•       Niebezpieczeństwa
Należy uważać na psy pasterskie. To prawdziwa zmora turystów. Strzegą one szałasów i lepiej nie podchodzić do nich bliżej, bo są niebezpieczne. Zawsze należy czekać na pasterza, który je odgoni (choć psy nie zawsze go słuchają) i dopiero potem decydować się na przejście. Gdy słysząc ujadanie zbliżaliśmy się do szałasu, zawsze wypatrywaliśmy pasterza, a nawet wołaliśmy go, by zabrał psa.


•       Atrakcje
- Bez dwóch zdań - góry i ich mieszkańcy!
- Okolice Dżuty oraz miejscowość Sno
- W Tuszetii: kamienne wieże, najlepiej zachowane w Omalo i Dartlo, cerkiew w Szenako, twierdza Diklo
   i opuszczona wioska Czigo.
- W Chewsuretii: ruiny Muco, wieś - twierdza Szatili






Trekking przez Góry Pontyjskie (Kaçkar)


•       Trasa
Olgunlar - baza Dilber Düzü - Kaçkar - baza Dilber Düzü - Olgunlar - Döbe Yala - jezioro Kara Deniz - Yukari Kavron - Ayder


•       Czas przejścia
4 dni


•       Dojazd
W Kackar można dotrzeć z południa i północy. My wybraliśmy na wejście pierwszą trasę, a schodziliśmy drugą.

Dojazd z południa
Z Artvin lub Erzurum do Yusufeli, gdzie działa kilka niedrogich hoteli, można dotrzeć autobusem. Z Yusufeli około 14.00 odjeżdża bus do Yaylalar, skąd pieszo dociera się do Olgunlar (około godzina drogi). Można próbować dotrzeć do Yaylalar stopem, jednak droga nie jest zbytnio uczęszczana. O ile do Barhalu można coś złapać, o tyle dalszym odcinkiem kursuje niewiele samochodów. Droga to zwykła wąska szutrówka.

Dojazd z północy
Z wybrzeża przez Çamlihemşin należy dotrzeć do miejscowości Ayder, skąd kursują busy do Yukari Kavron (ok.10 YTL).


•       Trekking
Z Olgunlaru droga wzdłuż strumienia prowadzi prosto do bazy Dilber Düzü, gdzie rozbija się namiot. Trasa zajmuje kilka godzin i nie jest skomplikowana. W celu przewiezienia bagażu można wynająć konia. Kolejnego dnia wcześnie rano wychodzi się na Kackar, gdyż przed południem nad góry napływają chmury znad Morza Czarnego i pogoda może się diametralnie zmienić.
Z obozu należy kierować się na widoczną przełączkę, gdzie znajduje się malownicze jezioro. Od tego miejsca wychodzi się na kolejną przełęcz, z której dobrze widać Kackar po prawej stronie i małe jeziorko w dole. Stąd trzeba zejść w dół zostawiając po prawej stronie jeziorko, a następnie minąć wyraźną bulę i piąć się zakosami, lekko w prawo, na sam szczyt. Po drodze mija się małe wodospadziki spływające po skałach. Sama wspinaczka na szczyt to wybieranie dogodnej drogi wśród skał i półek skalnych. Na szczycie powiewa flaga i znajduje się pamiątkowa księga. Aby się nie zgubić, można się podpiąć pod jakąś wychodzącą na górę wycieczkę. Schodzi się tą samą drogą.
       Aby przejść na drugą, północną stronę gór, trzeba z Olgunlaru wybrać drogę na północ, wzdłuż strumienia. Droga skręca potem na zachód i mija kamienną wioskę Döbe Yala. Po osiągnięciu przełęczy należy zejść w dół, do jeziora Kara Deniz, gdzie można rozbić namiot na nocleg. Znad jeziora po skalnym rumowisku trzeba dojść do ścieżki na widoczną przełęcz, gdzie znajduje się kolejne jezioro, Büyük Gölu i skąd widać również jezioro Meterel. Znad jeziora Büyük schodzi się do wioski Yukari Kavron wydeptaną ścieżką.


•       Noclegi
W Yusufeli, Yaylalar i Olgunlar działają tanie hotele i pensjonaty. W górach można rozbić namiot w bazie Dilber Düzü (za darmo), nad jeziorem lub w innym dogodnym miejscu. Ayder to miejscowość turystyczna przypominająca nasze Zakopane (choć znacznie mniejsza), więc z noclegiem nie powinno być tu problemu.


•       Niebezpieczeństwa
W górach należy uważać na wodę, szczególnie w okolicach bazy. Staraliśmy się brać ją z wyżej położonych strumieni i nic nam nie było, mimo że w bazie panował jakiś wirus (gorączka, biegunki, osłabienie). Problemem może być pogoda (bardzo szybko się zmienia, szczególnie około południa) i dotarcie na Kackar. Graniówki z internetu nie do końca pomagają, aby więc nie zabłądzić, najlepiej podpiąć się pod jakąś wycieczkę (sporo tu grup zorganizowanych z Izraela). Na początku lipca jest podobno jeszcze sporo śniegu - my wchodziliśmy początkiem sierpnia i poza pojedynczymi, łatwymi do przejścia płatami, śniegu nie było.


•       Atrakcje
Szczyt Kackaru, jeziora, yayle - kamienne wioski, gruziński kościół w Barhalu



Do góry