Kolumbia – wyprawa luty – marzec 2019 r

Kolumbia – wyprawa luty – marzec 2019 r

                                                 KOLUMBIA
                    najbiedniejszy, najszczęśliwszy kraj na świecie !

 

     Wiele razy słyszałem to powiedzenie w rozmowie z Kolumbijczykami – na targu w Villa de Leyva, od taksówkarza w Letici, w domowej jadłodajni w Barranquilla.
Kolumbijczycy faktycznie są niezwykle pogodni, uśmiechnięci i życzliwi,  z czym spotykałem się codziennie.
Nie  oznacza to jednak, że nie należy być czujnym i ostrożnym,
jak w każdej samodzielnej podróży do nowego i obcego kraju.
Tej podróży akurat trochę się obawiałem planując wyprawę.
Górę brały stereotypy – kraj narkotyków i przestępców, którzy porywają turystów dla okupu, okradają lub napadają na ulicy.
Akurat wszystko było odwrotnie –życzliwość i uśmiech na twarzach spotykanych „lokalsów”.
     Pierwsze wrażenie po wylądowaniu w Bogocie z nocnego przejazdu taksówką po mrocznych i pustych uliczkach najstarszej, kolonialnej części miasta – La Candelaria, było przygnębiające i nieco przerażające.
Do tego wszędzie okratowane drzwi i okna w mijanych domach. Rzeczywiście o północy kiedy jechaliśmy do hostelu miasto pustoszeje, ale tak jest pewnie i w Warszawie, tyle że nie ma krat.
     Dzień pokazał nowe oblicze Bogoty  ponad 10 – cio milionowej stolicy Kolumbii. Na każdym rogu ulicy stał uzbrojony policjant lub żołnierz z psem dobermanem czy rottweilerem.
Każdego pozdrawiałem „Buenos dias”, witajcie przyjaciele – dzięki Wam czuję się tu bezpiecznie.
     Do dzisiaj nie są znane powody założenia w 1538 roku przez hiszpańskiego konkwistadora Gonzalo Jimeneza de Quesada osady Santa Fe de Bacata, w tak niekorzystnym i odległym miejscu od wybrzeża. Bogota leży na wysokości 2640 m. npm.
Do karaibskiego wybrzeża Kolumbii jest ponad 1000 km. Co ciekawe taniej było eksportować kawę z plantacji koło Medellin do Europy, niż przewieźć ją do przez wysokie góry i doliny Andów do Bogoty.

                                                                              Bogusław Kołodziejczyk

 

 

 

                                 SMACZNEGO ! – BUEN PROVECHO !
                                            KUCHNIA   KOLUMBII

 

Kolumbia obfituje w egzotyczne owoce i niespotykane w Polsce gatunki bulw.
Typowe potrawy składają się z mięsa, ryb lub owoców morza.

Kolumbijczycy uwielbiają kukurydzę, kartofle i pieczone mięso na grillu.
Jednym z hitów są placki kukurydziane tzw. arepas – np. arepa de choclo/słodki placek z serem i pierogi kukurydziane tzw. empanadas – np. empanade con carne/ kukurydziany pieróg z mięsem.
Jednym z ulubionych posiłków jest półmisek składający się z kilku rodzajów kiełbasek, kaszanki i przepysznych małych żółtych ziemniaków „papa criolla”.

Główne dania to zupy:
–  z trzema rodzajami ziemniaków, kurczakiem, kukurydzą, kaparami i awokado
– w innej wersji z wołowiną lub wieprzowiną, kukurydzą, maniokiem
Do popicia piwo, cudowne soki owocowe ew. aquardiente – lokalna wódka o posmaku anyżku.

                                            KUCHNIA  AMAZONII
najciekawsze i najdziwniejsze dla nas jest to, że Indianie nie jedzą regularnie i nie robią zapasów – jedzą wtedy, kiedy zdobędą coś do jedzenia.

indiańskie potrawy:
– cassava to chleb z juki/manioku spożywany do wszystkiego – jego przygotowanie jest pracochłonne i skomplikowane, ponieważ w surowej postaci juka jest trująca i dopiero po jej utarciu i kilkakrotnym płukaniu nadaje się do spożycia
– owoce i warzywa z lasu tropikalnego takie, jak chontaduro – owoce palmy zdatne do jedzenia po wielogodzinnym gotowaniu, które  zawierają dużo skrobii i są bardzo sycące, banany, owoce chlebowca, owoce mangostino – owocu typowego tylko dla Kolumbii,
– ryby, w tym osławionej i groźnej drapieżnej piranii, larwy owadów, małpy.
                                                                                  Bogusław Kołodziejczyk

Dodaj komentarz

Close Menu